• Wpisów:1597
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:3 godziny temu
  • Licznik odwiedzin:188 436 / 2092 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Uwielbiam te chwile rano, gdy z kubkem kawy siadam przy oknie i wpatruję się w niebo, w drzewa i jestem wdzięczna Bogu za ten spokój. Że nikt nie krzyczy. Nikt nie mówi mi, co mam robić. Kurde, za rzadko doceniam to, co mam... Dobrze mi dzisiaj.
 

 
Dla zabicia czasu przegladalam sobie fejsbuczka. I takie cudne pereleczki znalazlam
 

 
Poszłam do Kościoła na 16. Wracam, dwa nieodebrane połączenia. Jedno od ojca, drugie od mamy. Oddzwaniam. Ojciec się pyta, czy byłam w Kościele, bo może poszlibyśmy razem na mszę akademicką, na 20. Co ciekawe, w tamtą niedzielę dzwonił dokładnie z tą samą sprawą. Bo się nie dało zadzwonić wcześniej, co...? Chociaż i tak nie wiem, czy bym chciała z nim pójść. Nie wiem o co mu chodzi. Czasem jak dzwoni to normalnie do rany przyłóż, jak go proszę o pomoc to faktycznie jej udziela, ale w jego towarzystwie czuję się jak na wulkanie. Bardzo szybko się unosi i okropnie krzyczy. Albo się czepia, albo ma o coś pretensje.

Ale nic. Zmieniłam dżinsy na leginsy (jak ja w nich dobrze wyglądam! <3) i zaczęłam się krzątać po kuchni. Wymyśliłam naleśniki na proszku budyniowym i przesmażone z cynamonem jabłka. A co, będę miała na jutro i być może na wtorek. Lubię się bawić w kuchni, o ile nie wymaga to obróbki mięsa. Uwielbiam kroić i obierać, ścierać i ogólnie przygotowywać produkty do dalszej obróbki. I teraz piję zieloną herbatę z ananasem. A w międzyczasie wstawiłam pranie. Dopiero 19...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Słońce zachodzi. Lubię jesień za to, że szybko robi się ciemno, a co za tym idzie bardziej nastrojowo. Mrok i półmrok nastrajają mnie do myślenia na różne tematy. Głównie na tematy związane z bliskością. Ale z tego samego powodu to też trudny czas. Bo czasem nie rozumiem, czemu na myśleniu muszę poprzestać. Czemu tak właściwie jestem sama.

Ostatnio na wizycie u psycholog zaczęłam o tym mówić. O tym, jak bardzo jest mi smutno. Jak bardzo potrzebuję męskiego pierwiastka w swoim życiu. Bliskości, czułości i zrozumienia. Poczucia tego, że jestem chciana. Jak zaczęłam, tak nie mogłam skończyć. Aż skończył się czas przeznaczony na wizytę. Następna w czwartek, a potem trzy tygodnie przerwy, bo idzie na urlop. Będzie ciężko...
  • awatar Tigram Ingrow: @antybohaterka: Ooo... To wszystkiego dobrego rowniez dla Ciebie. Skorpiony górą :D 29 lat, powiadasz? No to faktycznie, jeszcze jest i dla mnie nadzieja :)
  • awatar antybohaterka: @Tigram Ingrow: mloda jestez babka:) ja swojego meza poznalam jak mialam 29 lat a wczzesniej to byl zaklamany gownojad a nie facet. Obecnego poznalam na sympatii. I Tobie zycze polowki Twojej ale tej nedynej!
  • awatar antybohaterka: @hononey: Tez mialam wczoraj urodziny:) a wiem po sobie ze jak przed kims trzeba cis w sobie zmieniac i dostosowywac sie to lepiej byc samemu
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Nie lubię weekendów. Za dużo czasu wolnego, za mało mi się chce. Być może powinnam się wyszykować i iść na spacer czy coś. Dobrze byłoby kupić nowe spodnie na ćwiczenia... Bo te co mam zaczynają się zsuwać, mimo że są z gatunku bardzo obcisłych, więc i tak rewelacja, że mi towarzyszą 10 miesiąc. Żaba mi ostatnio podrzuciła leginsy, ale za bardzo opinały się na łydce, którą mam dość kształtną, ale były za luźne w pasie. Trzeba iść i coś kupić.

Ale to nie dzisiaj. Dziś gniję w łóżku. Drugi dzień. Bo czemu by nie? Waga pokazuje 65,5. Ciągle za dużo, ale mniej niż na ostatnich pomiarach.

Marzy mi się być takim szczuplutkim, filigranowym rudzielcem. Ale to się nigdy nie wydarzy, bo jednak biust mam spory. I mi zaburza proporcje sylwetki.

Ale z drugiej strony nawet go lubię.
  • awatar Pantokratorka: @Tigram Ingrow: nie mam takiego problemu (atutu ;) ) więc nawet o tym nie pomyślałam, pod tym względem współczuję :c
  • awatar Tigram Ingrow: @Pantokratorka: no atut, atut. Ale ten atut trzeba wcisnac nie dosc ze w odpowiednią bieliznę, to jeszcze w jakiś ciuch, a marynarki, koszule czy eleganckie bluzki wcale nue tak latwo trafic :(
  • awatar Pantokratorka: Ja jestem dość wysoka i mam normalne proporcje, ale i tak musiałam się pogodzić, że nie będę taka drobna jak moje koleżanki ;) Ej, większy biust to atut! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Śniły mi się jakieś horroro- koszmary. Coś próbowało dostać się przez okno i drzwi. Jakieś zło. Ja pierdzielę.
  • awatar Tigram Ingrow: @Ach2017: W początkowej fazie snu, to było jakbym była w jakiejś bibliotece. Półki z książkami. Jasne drzwi zamykane na taki standardowy haczyk, wsuwany w pętelkę. Ale potem to w sumie nie zarejestrowałam, co się działo ze mną, za bardzo bałam się tego, co przede mną. Witaminę C mogę kupić. Taka 1000, do rozpuszczania się nada?
  • awatar Ach2017: @Tigram Ingrow: Jeśli jesteś w stresie to witamina C (najlepsza naturalna) plus magnez z witaminą B6 to przymus, przez kilka (np. tydzień) dni. I lekarz niestety też, skoro to kołatanie masz często. Arytmia może mieć poważne konsekwencje. :/
  • awatar Ach2017: @Tigram Ingrow: A czy siedząc w tej chatynce widziałaś co się w niej znajduje? Czy w chatce było jasno czy też panował półmrok? W moim śnie, gdy to coś złego próbowało się we mnie wtulić było tak ciemno, że nic nie widziałam, wiedziałam, że leże i jakiś bardzo zły facet się do mnie przytula pomimo moich protestów. Takich snów miałam bodaj tylko dwa czy trzy na całe życie, zapamiętałam ze względu na odczucie brudu, strachu i zła. Po tym jak rozwinęłaś nie wiem czy to jest właśnie to samo, ale ta ciemność za oknem źle wróży. Nie umiem teraz znaleźć tego artykułu w necie. :/ Zapobiegawczo powinnaś zażywać magnez z witaminą B6 na serce, jak będziesz kupowała to poproś o taki leczniczy, podstawowy. I oddzielnie, ale niekoniecznie w pastylce, może być w formie soku z cytryny - witaminę C, Witamina C wspomaga (zakładam że wiesz o tym) odchudzanie, ale jeśli w organizmie pojawia się stres, to jest ona błyskawicznie zzerana. Tak twierdzi net.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Za tydzień mam urodziny. W sumie nie zapraszałam rodziców ani braci jakoś oficjalnie, ale mają przyjechać w niedziele. Na pewno zrobię blok, bo to ciasto uwielbia starszy brat. Tortu robić nie będę, ani tym bardziej zamawiać. Zrobię wafle przekładane dżemem i krówka. Zastanawiałam się nad sernikiem na zimno, ale to jednak za dużo zachodu. I tak w piątek zrobię wafle, postaram się przed treningiem. Po powrócie zrobiłabym blok. W sobotę trening i sprzątanie mieszkania. Zrobiłabym sałatkę. Makaron, tuńczyk albo kurczak, sałata lodowa, serek salatkowy, papryka. Muszę kupić oliwę z oliwek, masę krówkową, dżem, wafle, mleko w proszku, masło, herbatniki, wino i czarne pończochy samonośne. Wino to w sumie na poniedziałek. Dla nich to raczej piccolo. Nie chce częstować alkoholem przy ojcu. Ale z mamą w sumie lampkę można by wypić. Musze to jeszcze przemyśleć.
Zrobiłabym koreczki. Ale wtedy do listy zakupów musiałabym dorzucić korniszony, kabanosy, ser żółty i oliwki. Ale jak zrobię sałatkę to może koreczki sobie odpuszczę. Albo odpuszczę sałatkę i zrobię koreczki... Nie wiem. Z koreczkami jest więcej zachodu, a ja i tak nie jem sera żółtego. Ale za to łatwiej się je je. Jeśli zdecyduje się na sałatkę będę musiala dokupić widelcow, bo mam chyba tylko dwa.
Problemy pierwszego świata
 

 
Zadzwoniłam do mamy. Powiedzialam, że jeśli nie znajdzie innej opcji to przyjadę w piątek. Niech się kobieta nie stresuje. Znając ją, to byłaby w stanie nigdzie z ojcem nie pojechać. A jak on w końcu (rzekomo) przestał pić, to niech oboje coś z tego mają, nie? Aż mi się lżej na duszy zrobiło jak podjęłam te decyzje.
 

 
Mama mówi, że oni przeznaczyli 250 zł na prezent, ale jeśli sprzęt który wybiore będzie kosztował 300 to za tyle mi kupią. Mają gest, skubani... Powiedziałam, że trudno. Ile kasy mi dadzą, za tyle kupię. Ale już sama... Ja naprawdę mam jakieś problemy z życiem rodzinnym.
A najlepiej, że pyta, czy mam plany na 24-26 listopada. Mam. A co? Bo ojciec zarezerwowal w Olsztynie coś tam na andrzejki. I trzeba z młodszym bratem posiedzieć. No.... Trudno. 24 mam trening z winem. Ustalony w tamtym miesiącu termin. W końcu żeby się zintegrować z ekipą. Razem. I mam z tego zrezygnować? Jak teraz o tym myśle, to chyba powinnam. Bo tak trzeba. To może niech podrzuca mi go do pracy, dzieciak spędzi wieczór ze mną, pójdzie że mną na trening, tam jest kącik dla dzieci, a w sobotę pojadę z nim do domu. A jak wrócą w niedziele to mnie odwiozą. No nie, bo oni jadą o 10-11. No to dupa. Może niech sam wsiądzie do busa, a ja go odbiorę? No jak, to jeszcze dziecko. Chłopak ma 11 lat. Ale w sumie u nas tak się dzieci wychowuje. Ja pierwszy raz sama jechałam busem jak byłam w gimnazjum chyba. Nie wiem co robić. Co będę im życie układać? Zaproponowałam swoje rozwiązania. Bo przeciez też mam życie. Nie wiem jednak czy zrobiłam dobrze. Może powinnam zgodzic się od razu i machnąć ręką na integracje? Bo jak to brzmi? Nie zajmę się bratem, bo chce pić? A oni chcą przeznaczyć nawet 300 zł na prezent jeśli będzie trzeba? Co że mnie za córka? Jest jeszcze starszy brat - jeśli weźmie wolny weekend na moje urodziny, to nie będzie mógł wziąć wolnego 24-26. Więc albo ja, albo młodszy brat? Cudnie.

I takim sposobem mój błogi weekend zamienił się w weekend pełen problematycznych myśli...
 

 
Piękny spokojny dzień. Pospałam do 17. I oczywiście, że nie moglo być pięknie. Zadzwoniła mama. Raz, że oni nie wiedzą co mi kupić, bo jest tyle modeli, że może ja bym się umówiła z ojcem, wybrała co trzeba i by mi za to zapłacił. Oooo... Sorry. Nie. Powiedziałam, żeby w takim razie dali mi gotówkę. Czemu tak? Bo to by znaczyło, że muszę się z nim umówić. A niby kiedy? Na poniedziałek zaplanowałam sprzątanie, wtorek, środa, piątek i sobota mam treningi, czwartek psycholog. Więc nie miałabym czasu i zaraz bym usłyszała jakieś fochy. Poza tym, skoro się ojcu nie podobam (wpis z 01.11) to nie zamierzam go skazywac na swoj widok. Dalej - o tym co chcę dostać trabilam od września! Można było poszukać w internecie. Poczytać opinie i tak dalej. Jak mama powiedziała, że chce szczoteczkę do zębów to siadłam i wyszukałam w Internecie modele. Inna rzecz że w ostatecznym rozrachunku wolała bransoletkę z bursztynami. Ja sama nie wiem jaki sprzęt dokładnie chcę. Liczyłam, że mnie wyręcza w tym temacie.
 

 
Nadal w łóżku. Błogo mi i jakoś tak spokojnie. Tyle, że zjadłabym coś na słodko. Ale nic nie mam. Specjalnie nie kupowałam wczoraj. W poniedziałek chcę zrobić pomiary. Ale po całym weekendzie bez ćwiczeń może nie być tak dobrze jak bym chciała.
A może się zdrzemnę? W sumie dziś święto, posprzątam w poniedziałek, bo nie bedzie zajęć na 17 30, więc nie mam po co iść. Szczególnie, że i tak obiecałam sobie, że w poniedziałek będę odpoczywać. Chyba tak zrobię... Zawsze to jak się śpi czas szybciej leci, a ja chcę już poniedziałek
 

 
Ponoć dzisiaj jest Dzień Singla. Ho ho ho, Tigram, wszystkiego najlepszego!
 

 
Nadal jeszcze nie wypiłam kawy. Pospałam do 10, chociaż o 7 obudziło mnie radio. Potem sobie polezalam, poczytałam, wciągnęłam śniadanko. Nie chce mi się nic robic, ale to nie z marazmu, tylko z potrzeby odpoczynku. Pozwalam sobie na to i to też mi gwarantuje spokój ducha.
 

 
Dziś znowu dwa treningi - półgodzinny na brzuch i godzina stepów. Na stepach było kilka nowych osób, więc nie dało rady tak pięknie popłynąć jak ostatnio, ale też solidnie pocwiczyłam. Smutek wielki, że jutro nie ma tabaty. Ale to nic, chociaż sobie pośpię.
 

 
Dzwoni Żaba.
- Idziesz na trening?
- Tak.
- A co robisz?
- Mmmm...
- Słuchasz smętów?
- N-no...
- A nakopać ci w dupę?
  • awatar Tigram Ingrow: @Szkotka: Żaba jest dla mnie naprawdę ważna. Niby nie znamy się długo, ale zawsze rano do niej pisze, wieczorem melduję, że dotarłam do domu po treningu, a i moje odchyly akceptuje i w miarę potrzeby powsciąga :)
  • awatar Szkotka: Miłe jak ktoś o nas dba :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Statystyki na dziś:
9 dni do moich urodzin
10 dni do spotkania
52 dni do końca mojej umowy w pracy
1 kg do zrzucenia
17 dni do wypłaty
 

 
Zżerają mnie kompleksy!
Żaba mówi, żebym się nie przejmowała. Maruda kiedyś mi napisała, że te aspekty, których ja u siebie nie lubię, dodają mi charakteru. I dobra, są rzeczy w moim wyglądzie, które może faktycznie widzę tylko ja. Ale są i takie, które cholernie mnie paraliżują jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie. Bo nie mogę ich ukryć. A nawet jeśli się bym chciała nie przejmować to nie mogę. Bo to silniejsze ode mnie.
Moja kierownik ostatnio ma zarąbistą pomadkę. Korzystając z tego, że rano byłyśmy przez chwilę we dwie, powiedziałam jej o tym. Bo tak mam, że jak coś mi się podoba, to o tym mówię. Mi jest zawsze miło czegoś takiego słuchać, jak ktoś zwraca uwagę na niuanse. Więc ona mi pokazuje opakowanie. A ja musiałam je trzymać w dwóch rękach, bo inaczej by mi wypadło.
Jak żenujące może to być...?
  • awatar Pantokratorka: @Tigram Ingrow: kurczę no, moim zdaniem to nie jest nic takiego, ona pewnie też chciała się jakoś zbliżyć pokazując Ci to opakowanie :) i to jest spoko :)
  • awatar Tigram Ingrow: @Szkotka: Bo jestem chora :/ A kawa i stres jeszcze to potęgują.
  • awatar Szkotka: Dlaczego Ci się trzęsły?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Mam ochotę na kawę z rumem. I na to, na co zazwyczaj mam ochotę po alkoholu...
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.