• Wpisów:1597
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:3 godziny temu
  • Licznik odwiedzin:188 433 / 2092 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dobry borze szumiący... chyba za dużo tych piosenek.

Tom Odell - Another Love
https://youtu.be/MwpMEbgC7DA
Tom Odell - Can't pretend
https://youtu.be/B4-OxOmsqR0
Birdy - Shelter
https://youtu.be/QXwPUYU8rTI
Agnes Obel - Riverside
https://youtu.be/vjncyiuwwXQ
  • awatar Zamota: Lubię Toma słuchać. Ma coś takiego w sposobie wymowy, że brzmi uroczo :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
No oczywiście, że jak rozszalałam się po youtubie to wpadam na tak klimatyczne kawałki, że chętnie bym je zarzuciła głośniej na słuchawkach. No ale w pracy jak? A w domu na komórce to nie ta jakość dźwięku.
Szlag by to.
 

 
Dałam do posłuchania dziewczynom z pracy end of our days. W zamian Anka podsunęła mi Skinny love, Birdy.

Dla mnie piękne. Zarówno w kwestii melodii jak i tekstu.

https://youtu.be/aNzCDt2eidg
 

 
Kolejnym plusem mojej pracy jest to, że w łapki wpadają mi nowości wydawnicze lub wznowienia
I tak o to dowiedziałam się, że Andrzej Ziemiański wydał coś takiego jak Toy Wars.
Jeśli będzie tak dobre jak Achaja to będzie ekstra.
Lubię kobiece postacie, które tworzy Ziemiański. Są to mocne kobiety, twardo idące do celu. Konsekwentne. I nie wahają się przed niczym. To jest ekstra. Nie wahają się pół życia, nie zastanawiają się nie wiadomo ile nad decyzjami. Po prostu żyją. Postać Achai z cyklu "Achaja" pokochałam niemalże od razu. Najpierw jako młodą księżniczkę, później za twardą dupę w obozie niewolników, a potem jako nieustraszoną szermierz natchnioną. Co prawda cykl "Pomnik cesarzowej Achai" mimo kilku kobiecych postaci nie był tak zarąbisty. No nic. Na mojej półce jest jeszcze kilka ciekawych pozycji. Łącznie z "Poradnikiem szczęśliwej singielki" Klaudii Klary
 

 
Jak to dobrze mieć w pracy mądre koleżanki.
Plusem mojej pracy jest to, że w Czytelni mam dostęp do Czterech Kątów, magazynu o wnętrzach. Jak wiadomo, uwielbiam oglądać cudze mieszkania, dopytywać o szczegóły urządzania wnętrz. Moim osobistym marzeniem(i w ogóle wymarzonym miejscem, które po prostu uwielbiam) jest posiadanie własnego kącika, zacisznego miejsca, wnęki przy oknie, szerokiego parapetu - no, ogółem miejsca przytulnego. Przeglądam więc magazyn, a tam - bach - zdjęcie i wskazówka, że wnękę można zaprojektować dzięki wysokim, zabudowanym szafkom i płycie kartonowo-gipsowej. Jako że dziewczyny znają mojego szmergla, rozmarzona pokazuję im tę opcję. A Anka na to, że przy takiej opcji, to trzeba rozważyć to, jakie jest ogrzewanie i podejrzewa, że w takim przypadku w grę wchodzi pewnie to podłogowe. I się człowiek uczy od ludzi mądrzejszych
  • awatar Tigram Ingrow: @Ach2017: cos w tym moze byc :)
  • awatar Ach2017: @Tigram Ingrow: Szerszy parapet (pod nim schowałby się kaloryfer) i ta leżanka bez tylnego oparcia, ku ze zmniejszonym oparciem. Tak by można bokiem czuć ciepło kaloryfera. Pewnie w pokoju musiałyby być dwa kaloryfery. Jeden zastawiony tą leżanką nie ogrzewał by pokoju. Ja lubię mieć ciepło. :)
  • awatar Tigram Ingrow: @Ach2017: No ale jak to pogodzić?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
"Ja po prostu zrozumiałam, że nie zmienię całego świata i nie zrobię nikomu lepiej, bo jestem za głupia. Bo nie potrafię. Ale mogę zadbać o własne szczęście. Do tego jestem wystarczająco mądra. A skoro tak, to mogę pokazać innym, żeby również zaczęli o siebie dbać, a nie poddawali się bezmyślnie wszystkiemu, co ich doświadcza. Tylko tyle. Chcę powiedzieć reszcie ludzi: ocknijcie się sami, zamiast narzekać pusto."
Andrzej Ziemiański, "Pomnik cesarzowej Achai", t. 3
 

 
Wiecie, waga w domu to nie to samo co waga w klubie. Ale moja pokazała mi dziś 64,8. Nie sztuka tyle ważyć na czczo i przez chwilę. Zanim nie uda mi się jej utrzymać na podobnym wyniku przez 3-4 dni, nie odtańczę pełnego tańca zwycięstwa. Potem zacznę odkładać pieniądze na farbę.
Jestem z siebie taka dumna!
To jest taka satysfakcja, świadomość, że to ja to osiągnęłam. Ja dałam radę. Ja krzyczałam z bólu. Bo i tak bywało. Szczególnie początki były koszmarne. Bolało wszystko, brakowało powietrza, miałam okropne pospinane mięśnie.

Wiecie jaka to siła? Jakie niesamowite podkręcenie własnej wartości? Piękne to jest. Czuję się niesamowicie szczęśliwa. I chyba nie tylko z powodu wagi.

Jak przyjdę do pracy, podam Wam świetny cytat na temat brania szczęścia we własne ręce. A nuż ktoś z Was skorzysta?
 

 
O dobry borze liściasty... Ale się dorżnęłam dzisiaj na treningu. O ile jeszcze deska bokiem z pogłębianiem lub utrzymaniem w górze nie była czymś, z czym nie mogłam sobie poradzić, o tyle deska na łokciu jednej ręki i skrętami z drugą ręką wyciągniętą nieco mnie dobiła. I piekielna ilość spięć. Nie pamiętam kiedy ostatnio było ich aż tyle. Normalnie wymiękam. Jutro przerwa. Wyglądam jej jak kania dżdżu.
 

 
Wróciłam. Zjadłam. Położyłam się, zamknęłam oczy i wracałam myślami do najprzyjemniejszych momentow.
Archieve - End of our days
https://youtu.be/-Rewu-6LEOI
Miley Cyrus - Malibu
https://youtu.be/kW3J06VKBK4
 

 
Mówiąc wczoraj, że chcę rano, niekoniecznie chodziło mi o to, aby obudzić się o czwartej...
 

 
Chcę, żeby już było rano. Zawsze przed ważnym wyjazdem nie mogę spać, bo boję się że zaśpię. To straszne, jak bardzo takie w sumie zwyczajne rzeczy sprawiają, że działam na zwiekszonych obrotach, wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Wszystko zaplanowane. A tak się nie da. To jest fajne w życiu, że zawsze dzieje się coś nowego.
Chciałabyn kiedys potrafić wsiąść do pociągu na totalnym luzie. Zaraz! Przeciez już tak miałam. Jak co miesiąc jeździłam do zakonu. Się wsiadalo, jechało, wysiadało. Błądziło po wielokroć w przejściach podziemnych.
Nie chcę się tak stresować. Jak nabiorę wprawy w takich wyjazdach będzie znów spoko. Im częściej coś robię, tym bardziej pewna się czuję.
 

 
Dzisiaj poszłam na obwód, zrobiłam dwa okrążenia, a potem na godzinę na stepach. To ciepło rozlewajace się po całym ciele, coraz bardziej mokra koszulka i biustonosz. Przyspieszony oddech i układ. I znów. I jeszcze raz. Przestajesz myśleć o czymkolwiek. Ciało samo prowadzi, głośna muzyka nie pozwala zebrać myśli. Za to właśnie uwielbiam stepy.
 

 
Ostatnio serce bije mi coraz częściej i coraz mocniej. I to nie w przenosni, tylko dosłownie. Albo to wina za mocnej kawy, albo różnych wydarzeń i sytuacji. Tak jak teraz. Siedzę, dopijam kawę i czytam książkę. I nagle czuję jakby coś mi biegało od środka w klatce piersiowej. Śmieszne uczucie. Ale przynajmniej wiem, że żyję
  • awatar kruk55: Arytmia na tle stresowym, pomiary ciśnienia też mogą wykazać.
  • awatar Tigram Ingrow: @Szkotka: No co Ty... to jest właśnie najśmieszniejsze. Przeciągnę to tak długo jak się da.
  • awatar KALIPSO: to dobrze ze ci nić nie jest pozdrawiam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Byłam dzisiaj na dwóch treningach. Na 17 30 na półgodzinnym ABS Express, czyli skondensowanych w czasie cwiczeniach na brzuch, a potem na obwodzie. W tym tygodniu obwód jest dedykowany na ramiona i klatkę piersiową, więc robiłam rozpiętki, pompki i ogółem mnóstwo cudnych rzeczy, które mają sprawić, że będę bardziej dopakowana Przed treningiem spadła na mnie wiadomość, której się nie spodziewałam. Kupiłam zatem karnet na trzy miesiące, bo to chyba jedyna słuszna decyzja, jaką mogłam podjąć w obecnym stanie ducha. Cel w życiu trzeba mieć. I ja też mam nowy. Nie walczę już o 62 kg. Zejdę do 58.
 

 
Statystyki na dziś:
13 dni do moich urodzin
2 dni do spotkania
56 dni do końca mojej umowy w pracy
2 kg do zrzucenia
21 dni do wypłaty
30,39 na dzień
 

 
W ramach poprawy humoru uświadamiam sobie, co już osiągnęłam. W kwestii zmiany wyglądu:
Waga: 80/66
Tkanka tłuszczowa %: 35/28
Tkanka mięśniowa kg: 48,9/46,2
BMI 30,9/26,4
Wiek metaboliczny: 40/26
Zawartość wody % 48,7/53,6
Tłuszcz brzuszny: 5/3

Czas: 9 miesięcy
Kolejny pomiar w przyszły poniedziałek.

Lepiej mi.
Dodatkowo: nie mieszkam z rodzicami, utrzymuję się sama, mam nieziemską fryzurę i wiele osób mi zazdrości.
To nic, że ja im też. Skupiam się teraz na tym co dobre.
Mam blisko do pracy. Jestem zdrowa. Chyba... Wybrnęłam z ostatniej sytuacji z ojcem nawet obronną ręką, bo do niego napisałam, nie chowając głowy w piasek. I nie mam poczucia winy. O.
I nie miałam kaca po piciu z Żabą
  • awatar Tigram Ingrow: @Szkotka: Najtrudniejsze jest chyba pierwsze 5 miesięcy. Po takim czasie to już głupio zrezygnować :D w lutym będzie rok.
  • awatar Szkotka: Też chciałabym schudnąć ;)
  • awatar antybohaterka: @Tigram Ingrow: Masz moc!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Uzgodniłyśmy z moją psycholog, że jest dobrze, bo zaczynam dostrzegać w sobie dwie strony swojej osobowości. Twardą, dominującą, kontrolującą oraz przede wszystkim krytykującą i tą delikatniejszą, bardziej ludzką, bardziej czułą. I musimy doprowadzić to tego, żeby one się zintegrowały, a nie walczyły ze sobą.
Dzisiaj ta dominująca króluje. Poznaję to po ustach. Serio. Mam taki specyficzny sposób ułożenia ust dla każdej z tych osobowości. Śmieszne uczucie.
 

 
Ale bym pokrzyczała. A nawet nie ma na kogo. No i w pracy nie wypada.
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaach!

Gryzę się tym, że "koleżanka" roznosi ploty na mój temat. Ale z drugiej strony...
Może mnie zwolnią? Przynajmniej będę miała odwagę by coś zmienić w swoim życiu. Nie chcę się do niej odzywać, żeby jej nie dokładać argumentów. Ale z drugiej strony, ja nie mam zamiaru mówić o niej nic złego. Kto mnie zna, ten mnie zna. A za każdym razem gdy patrzę w lustro, zaciskam usta i myślę, że dam radę. Że - kurwa - kto da radę jak nie ja? Poradzę sobie, bo jestem silna. O.
 

 
Przychodzę do pracy. Okno otwarte na oścież. No spoko, nie mam nic przeciwko. Ale "koleżanka" mówi "musiałam" i to takim tonem, jakby naprawdę w to wierzyła. A mi żyła skoczyła, moment, od razu, jakby mi ktoś lont podpalił. "No jak musisz, to co ja ci będę życie układała." Ta coś się tłumaczy, ale nie słucham. Słowo "musieć", użyte w kontekście tłumaczenia się, wywołuje we mnie po prostu wkurw nieziemski.

A potem moja dobra kumpelka z biurka obok poinformowała mnie, że "koleżanka" rozpowiada, że zamykam drzwi do pokoju, bo NIE WIADOMO CO robię przy komputerze.

Idę po wodę. Wracam, widzę "koleżankę" przeglądającą książki na moim biurku. "Musiałam" - mówi. Kuuuuuuur... Chciałaś, tępa dzido! Chciałaś! Nikt Ci broni nie przystawiał do głowy. Śmiercią twoim dzieciom nie groził.
 

 
Już mi się humor określił. Jestem wkurwiona!
 

 
Wstałam dzisiaj w dziwnym humorze. Nawet nie umiem tego opisać. Nie jest to do końca zły humor, ale też nie czuję się najlepiej. Po alkoholu trochę chyba spuchlam, bo znów brakuje mi dwóch kilo do farbowania.
 

 
Mój telefon zaczyna mnie wkurzać. Zawiesza się, nie chce się ładować, zmienia dzwieki powiadomień. Nie oddam go nigdzie na żaden przegląd czy co się robi że szwankujacymi sprzętami, bo to jedyny sprzęt przez który łączę się że światem. I ma internet... Bo co z tego, że mam tablet (z klawiaturą! <3) jak bez internetu mogę go sobie zco najwyżej postawić na stoliku. Chciałam sobie obejrzeć na nim film, cos wyskoczyło, czarne tło, białe literki... Pierdzielę. To nowy sprzęt młodszego brata, nie ruszam, bo zepsuję.
A na telefonie... Masakra. Niby minimum zrobię, ogarnę fb, przejrzę zdjęcia na tumblr, obejrzę yt, napiszę na messengerze, ale to jednak nie to samo co komputer i klawiatura. I nawet jak piszę ten post, to się wkurzam, bo spacje podwójne, bo literówki, a jak chce wrócić do jakiegoś wyrazu, to wspinam się na szczyty możliwości, żeby trafić palcem w odpowiednie miejsce. Co przy drzacych dłoniach frustruje nieziemsko. Ech. I jeszcze te problemy z ładowarką... Jak mi przedłuża umowę to zacznę odkładać na komputer. Jak mi nie przedłuża zacznę szukać nowej od Warszawy. Potem Lublin. Gdzieś coś znajdę. Byle z dala od rodzicow.
  • awatar Zamota: @Tigram Ingrow: Kurde :(
  • awatar Tigram Ingrow: @Zamota: Przywracanie ustawień już było, od tego momentu telefon częściej wyłącza się według własnego widzimisię. A ładowarkę też już raz zmieniałam. Pewnie trzeba znowu :/
  • awatar Zamota: Przywróć mu ustawienia fabryczne i spróbuj naładować go inną ładowarką. U mnie to pomogło :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych